WYDAWNICTWO “FAMILIA”

« poprzednie Wszystkie strony następne » (Strona 3 z 19)

W trakcie drukowania wykorzystywaliśmy farby różnych typów: farbę drukarską rozcieńczaną olejem sojowym lub mydlaną pastą do prania "Comfort" a także farbę temperową sporządzaną z chudego twarogu macerowanego z mlekiem wapiennym z dodatkiem sadzy lub pigmentów mineralnych[17].

Dysponując rozkładanymi ramkami na sita mogliśmy w znacznym stopniu oddzielić miejsce sporządzani diapozytywów i matryc (była to zazwyczaj ciemnia fotograficzna Bogdana Szewczyka w jego pracowni na "Zachcie") od miejsca druku, co znacznie zwiększało bezpieczeństwo. Druki wymagające ram drewnianych (pocztówki, znaczki Podziemnej Poczty "Solidarności" itp.) wykonywaliśmy z reguły w mieszkaniu Marii i Bogdana Szewczyków przy ul. Krańcowej, wykorzystując fakt, że przenoszenie przez Bogdana Szewczyka różnych przedmiotów (również odpowiednio zamaskowanych ramek sitodrukowych) z pracowni do mieszkania było rzeczą całkowicie zwyczajną i nie wywoływało niczyjego zainteresowania. Natomiast pozostałe druki (kolejne numery Tygodnika Wojennego, ulotki, plakaty, broszury itp.) drukowaliśmy w mieszkaniach różnych zaprzyjaźnionych osób. Szczególnie często wykorzystywaliśmy mieszkania emerytów IUNG Janiny Dutkiewicz oraz Jadwigi i Leonarda Zinkiewiczów. Wielokrotnie korzystaliśmy także z gościny nauczycielki LO im ks. A. Czartoryskiego, Izabeli Bronikowskiej, studentki KUL, Aliny Hennel, emeryta IUNG, Jerzego Ciepielewskiego, pracownika LZF w Kurowie, Krzysztofa Małagockiego, pracowników IUNG, Zdzisławy i Stanisława Głażewskich a także kilku innych osób.

Znakomita większość naszych druków była przekazywana strukturom "Solidarności" nieodpłatnie. Część nakładu (również znaczków pocztowych, które stanowiły nasze jedyne źródło dochodu) przekazywaliśmy nieodpłatnie warszawskim strukturom ROPCiO, który kolportując je już odpłatnie w ten sposób zdobywał fundusze na swoją działalność. Bezpośrednim odbiorcą ze strony ROPCiO był Bogumił Studziński lub, znacznie częściej, Władysław Brykczyński, który z racji kontaktów służbowych z IUNG-iem często bywał w Puławach. Zimą Władysław Brykczyński, starszy, nobliwy korpulentny pan, zwykł nosić obszerne futro, pod którym ukrywał trzy płócienne sakwy wykonane przez Marię Kapturkiewicz-Szewczyk. W tych sakwach, pocąc się niemiłosiernie, bez zwracania uwagi potrafił przewieźć pociągiem kilka ryz zadrukowanego papieru. Latem brał jednorazowo mniej, ale za to częściej przyjeżdżał.

Do dnia dzisiejszego zachowało się sporo diapozytywów, które wykorzystywaliśmy przy sporządzaniu matryc sitodrukowych, zwłaszcza diapozytywów broszur, cegiełek, znaczków pocztowych i plakatów. Według podstawowych kanonów konspiracji powinny one być zniszczone natychmiast po wykorzystaniu łącznie z niedodrukami i innymi śladami powielania. Przy takim postępowaniu przypadkowa wpadka nakładu nie dekonspirowała drukarni, a nam groziła jedynie odpowiedzialność karna za przechowywanie i kolportaż, a nie znacznie surowsze kary za powielanie. Na ogół tych zasad skrupulatnie przestrzegaliśmy paląc w kominku na "Zachcie" lub w specjalnie wykopanym dołku na działce wszystko, co pozostało po wydrukowaniu nakładu, z wyjątkiem wydruków gotowych do kolportażu. W początkowym okresie działania od zasady tej odstępowaliśmy jedynie w przypadku diapozytywów, tych pozycji, które mogły liczyć na dodruk, lub mogły być wykorzystane przez inne drukarnie. Materiały te przechowywałem w miejscu absolutnie bezpiecznym: w piwnicy emerytki IUNG, Zofii Miczyńskiej, która, ze względu na sędziwy wiek właścicielki, już od dawna nie była wykorzystywana zgodnie z przeznaczeniem. Później przechowywałem w ten sposób większość używanych przez nas negatywów, diapozytywów, a nawet maszynopisów i projektów. W tej piwnicy, pod zwałami węgla materiały te dotrwały aż do 1989 r., chociaż nie wszystkie w dobrym stanie, gdyż kilkakrotne awarie kanalizacji spowodowały częściowe lub całkowite zniszczenie wielu depozytów.

Mimo przedsięwzięcia szeregu działań zapewniających nam względne bezpieczeństwo, przystępując do działalności konspiracyjnej musieliśmy się przecież liczyć z możliwością wpadki. Byliśmy więc przygotowani również na taką okoliczność, czego dowodem jest wyciąg z KPK opatrzony wskazówkami jak należy zachowywać się w czasie przesłuchania, spisany ręką Zdzisławy Głażewskiej w kwietniu 1982 r. Później pojawiło się kilka fachowych poradników dla kandydatów na konspiratorów, a wśród nich bardzo wówczas popularny "Mały Konspirator" wydany przez Wydawnictwo cdn (Załącznik 3).

Przypisy

  1. Mikołaj Lizut, Andrzej Zawistowski - “DEKADY 1975-1984”. Biblioteka Gazety Wyborczej/Oficyna Imbir, Warszawa 2006, s. 188-189.
  2. Nazwę wydawnictwa zapożyczyliśmy od stronnictwa politycznego książąt Czartoryskich działającego na przełomie XVIII i XIX w...
  3. Pierwsza informacja o działalności Wydawnictwa "Familia" (Załącznik 1) została opracowana przez Stanisława Głażewskiego już wiosną 1986 r. na prośbę Anatola Kobylińskiego, który właśnie przygotowywał katalog znaczków "Solidarności" SZEŚĆ LAT PODZIEMNEJ POCZTY W POLSCE (1982-1988), Muzeum Polskie Rapperswil, 1989. Katalog ten zawiera liczne znaczki m.in. wydane przez "Familię"
  4. Jan Strękowski i redakcja “TW” - “Tygodnik Wojenny” w: Dyskusja panelowa wokół “Tygodnika Wojennego”, Warszawa, 27 czerwca 2005 r., maszynopis dostępny w internecie.
  5. W otoku grafiki pt. “Cierpliwości!” z 2000 r., kolportowanej na Zjeździe Założycielskim Unii Demokratycznej.
  6. Stanisław Głażewski – Poczta Podziemna Solidarności. Znaczki “puławskie” - maszynopis.
  7. Nazwa BIS wywodziła się od inicjałów imion członków grupy: B[ogdan Szewczyk], I[reneusz Ostrokólski], S[tanisław Głażewski]
  8. Skrót ten, który rozwijaliśmy w nazwę “Samodzielna Grupa Operacyjna” pochodził od inicjałów nazwisk członków grupy: S[zewczyk], G[łażewski], O[strokólski}.
  9. Stanisław Głażewski - “Przyczynek do dziejów puławskiej opozycji solidarnościowej w latach 1980-1989”, Puławy, czerwiec 2001 r., - maszynopis.
  10. Maria Kapturkiewicz-Szewczyk i Bogdan Szewczyk prowadzili pracownię plastyczną przy ul. Filtrowej (tzw. “Zachta”), w której od wielu lat organizowali konspiracyjne spotkania puławskiej opozycji demokratycznej. W latach 1980-1981 obydwoje aktywnie działali w Komisji Oświaty i Kultury NSZZ “Solidarność” oraz w puławskim KIK-u.
  11. Przebieg tego procesu opisałem w artykule pt. Biuletyn Informacyjny “Solidarność Ziemi Puławskiej” (listopad 1980 – grudzień 1981), opublikowanym w wydawnictwie Towarzystwa Przyjaciół Puław “Studia Puławskie” Seria A Zagadnienia społeczno-historyczne, tom 9(11), Puławy 2005, s. 7-147.
  12. Towarzystwo Kursów Naukowych (TKN), powołane w 1978 r. przez grupę działaczy opozycyjnych organizowało w prywatnych mieszkaniach konspiracyjne wykłady z zakresu historii najnowszej, ekonomii i socjologii.
  13. O skali zagrożenia wsypą świadczy choćby fakt, iż według wiceministra MSW, gen. Stachury, w samym tylko 1982 r. zlikwidowano w Polsce aż 360 podziemnych drukarni oraz skonfiskowano 1196 urządzeń powielających i 468 maszyn do pisania. (Jan Skórzyński, Marek Pernal – Kalendarium Solidarności 1980-89, Świat Książki 2005, s.115).
  14. W mieszkaniu Marii i Bogdana Szewczyków przy ul. Cichockiego drukowaliśmy m .in. wszystkie znaczki Podziemnej Poczty "Solidarności" oraz inne druki wielobarwne.
  15. Technika sitodruku polega na przeciskaniu farby drukarskiej gumowym raklem przez oczka specjalnej matrycy, pod którą podkłada się papier. Matrycę przygotowuje się powlekając w ciemni tkaninę stylonową o bardzo drobnych oczkach specjalną światłoczułą emulsją i naświetlając ją przez diapozytyw lampą kwarcową. W naświetlonych fragmentach matrycy emulsja staje się wodoodporna, podczas gdy w miejscach przysłoniętych zaczernionymi fragmentami diapozytywu łatwo ulega wypłukaniu strumieniem wody pozostawiając mikropory, przez które przedostaje się farba pod naciskiem rakla. Szczegółowy opis techniki sitodrukowej (a także innych technik drukarskich stosowanych w konspiracji) można znaleźć w bardzo pożytecznej broszurce pt. “Mały Poradnik Drukarski”, Wydawnictwo GŁOS, Warszawa 1980.
  16. Wydawnictwo “Familia” z początku korzystało z zapasów papieru zgromadzonych przed 13.XII.1981 r. przez redakcję Biuletynu Informacyjnego „Solidarność Ziemi Puławskiej” i „Informatora KZ NSZZ „Solidarność” w IUNG „Przeszłość-Przyszłości”. Większość papieru musieliśmy jednak kupić po jednej, najwyżej dwie ryzy w nielicznych puławskich sklepach w tych rzadkich wypadkach, gdy akurat został on do nich dostarczony. Trzeba było zatem zorganizować system sygnalizacji pojawienia się papieru w puławskich (albo okolicznych) sklepach, a także zmobilizować w takich chwilach jak największą liczbę osób, które zechciałyby go dla nas nabyć. Raz udało nam się nabyć większą ilość dobrego papieru od puławskiego poety Dominika Opolskiego, któremu wstrzymano druk jego „Aforyzmów” w chwili, gdy już uzyskał pozwolenie na zakup papieru i zdążył się weń zaopatrzyć. W każdym razie najczęstszą przyczyną ograniczenia nakładu którejś z drukowanych przez nas pozycji był właśnie brak papieru, czasem był nią brak pieniędzy, ale nigdy brak czasu, zmęczenie czy zwykłe ludzkie lenistwo.
  17. Recepturę tej farby opracował Bogdan Szewczyk. On również zajmował się jej produkcją.
  18. Nie zachował się żadna odbitka tych druków a projekt i klisze zostały zniszczone tuż po wykorzystaniu ze względu na bezpieczeństwo wykonawców.
  19. Wzorcem dla tej pieczątki była winieta Tygodnika Solidarność.
  20. Jan Okoń – Wspomnienia ze stanu wojennego spisane w 2005 roku w: 25 lat “Solidarności” Ziemi Puławskiej, Wyd. Zarząd Oddziału NSZZ “Solidarność” Ziemia Puławska, Puławy 2005 r., s. 256.
  21. Przebitka to potoczna nazwa dziś już prawie nie używanej cienkiej bibułki formatu A-4 wykorzystywanej w epoce maszyn do pisania. Używając przebitki można było uzyskać do 8 kopii maszynowych dowolnego tekstu.
  22. Paweł Smoleński – On był Kmicicem opozycji. Tylko on mógł wysadzić kolubrynę. Portret Teodora Klincewicza – legendy podziemnej “Solidarności” - maszynopis dostępny w internecie.
  23. Pewex – firma prowadząca sieć sklepów, w których artykuły importowane z Zachodu, ale również i polskie, można było nabyć bez kolejek ale tylko za dolary lub bony towarowe. Towary pewexowskie były więc dostępne tyko dla ulubieńców PZPR, bo tylko oni mogli liczyć na otrzymanie paszportu na Zachód.
  24. Podobną technikę stosowali opozycjoniści warszawscy montując pliki z ulotkami i papierosowym wyzwalaczem na dachach wieżowców. Pozwalało im to bezpiecznie opuszczać miejsca wyrzutu i obserwować efekty swojego działania z chodnika, po wmieszaniu się w tłum przechodniów.
  25. Wiadomość o tym przywieźli do Włodawy internowani uczestnicy strajków w Świdniku i Lublinie, które odziały te spacyfikowały w pierwszej kolejności.
  26. Nikt nie wiedział wtedy jeszcze, że listy osób przeznaczonych do internowania były przygotowywane w marcu 1981 r. Znalazły się na nich zatem nazwiska osób najaktywniejszych w tamtym czasie a zabrakło nazwisk osób, które zaktywizowały się dopiero w późniejszym okresie.
  27. Rakiel – pasek olejoodpornej gumy oprawiony w drewniany uchwyt. Służył do przeciskania farby przez otwory w matrycy sitodrukowej.
  28. Żeby wyczerpać do końca ten delikatny i drażliwy temat warto w tym miejscu przytoczyć casus Zbigniewa Herberta uchodzącego za wzorzec niezłomności i wysokich standardów etycznych ("Pan Cogito", "Potęga smaku" etc.). Jego przygody z SB wydają mi się zatem dobrym punktem odniesienia w kwestiach etycznych. Otóż w czasach PRL-u taki rygorysta etyczny jak "Herbert, walcząc o możliwość życia w miarę normalnego, o prawo do wyjazdu za granicę, bez zrywania kontaktu z krajem, gdzie mieszkała jego schorowana matka, wdał się w ryzykowną grę. Nie odmawiał rozmów, także wtedy, gdy (jak w przypadku podpułkownika Pieniążka) nie mógł mieć złudzeń co do osoby rozmówcy.

    W tym jednak, co opowiadał ubekom nie ma nic ponad to, co stanowiło wiedzę raczej powszechną. Zarówno wtedy, gdy mówił o poglądach Giedroycia i wpływie Juliusza Mieroszewskiego na linię polityczną "Kultury", jak i wtedy, gdy dzielił się plotkami na temat życia osobistego Alicji Lisieckiej. Krzywdy – a to przecież najważniejsze – nikomu nie wyrządził. Niesprawiedliwe zapewne określenie słowackiego pisarza Ladislava Mnacki, najpierw komunisty, potem rewizjonisty, który w 1967 roku wyemigrował z Czechosłowacji do Izraela i wrócił podczas Wiosny Praskiej , by powtórnie wyjechać po inwazji w sierpniu 1968 r. (a na koniec umrzeć w Bratysławie w 1994 roku) mianem "typowego zbója niemającego nic wspólnego z interesami narodowymi Czechosłowacji" zaszkodzić mu raczej nie mogło. A niektórym emigrantom (na przykład Tadeuszowi Nowakowskiemu, Miłoszowi, Jeleńskiemu, Czapskiemu, czy Romanowiczom) Herbert wystawiał coś w rodzaju przewrotnego świadectwa moralności, które ubeccy rozmówcy po części "kupowali". I, co najważniejsze, nie ukrywał przed przyjaciółmi z emigracji, że grę z ubecją prowadzi./.../

    18 czerwca 1969 roku pisał do Czesława Miłosza:..."Wypytywali także o Ciebie, czy byś nie wrócił, a ja im streszczałem "Dolinę Issy" i analizowałem Twoje wiersze, udając, że ich interesujesz, jako najlepszy żyjący poeta polski. Grałem głupca bez przyjemności. Stwierdziłem z przerażeniem, że się odzwyczaiłem, że nie bardzo potrafię spacerować z gównem na głowie, i że boję się o resztę życia".

  29. Stanisław Gędek przed 13 grudnia 1981 r. Był czołowym działaczem NSZZ “Solidarność” w IUNG.
  30. Bliższe informacje o "Tygodniku Wojennym", pierwszym ogólnopolskim piśmie wydawanym po 13 grudnia 1981 r., autorstwa jego współzałożyciela i redaktora, Jana Strękowskiego są zamieszczone w Załączniku 6.
  31. Nadawcą tej bezcennej paczki był towarzysz Stanisława Głażewskiego z tej samej celi lubelskiego ośrodka dla internowanych, redaktor KUL-owskich "Spotkań" Jan Stepek, który wkrótce po opuszczeniu więzienia wyemigrował do Francji, gdzie współpracował z redakcją francuskiej wersji "Spotkań" i Radiem Wolna Europa.
  32. Stanisław Głażewski – PODZIEMNA POCZTA "SOLIDARNOŚCI" Znaczki "puławskie", maszynopis
  33. Tekst wydrukowany przez nas w wielu miejscach odbiega od tekstu oryginalnego, (zamieszczonego w: Władysław Bartoszewski – Dziennik z internowania. Jaworze 15.12.1981-19.04.1982, wyd. Świat Książki 2006, s.55 i 226), gdyż pojedyncze jej zwrotki musieliśmy mozolnie wyłuskiwać z powodzi szumów i trzasków z których składały się audycje Radia Wolna Europa zagłuszane w owym czasie ze szczególną zaciekłością.
  34. SOLIDARNOŚĆ Informator Region Środkowo-Wschodni nr 82 z 3.II.1984 r., s. 1.
  35. SB zaraz na początku wojny pobrało próbki pisma wszystkich maszyn służbowych (i niektórych prywatnych), z którymi porównywano wszystkie nielegalnie kolportowane maszynopisy. Było to jednak możliwe tylko wtedy, gdy dysponowało się oryginałem.
  36. Rysunek na okładce Nr 35(43) Biuletynu Informacyjnego „Solidarność Ziemi Puławskiej” też nie był oryginalny. Został on bowiem przedrukowany z broszury „Polskie lato 1980 (w karykaturze)”, Polonia Book Fund LTD., Londyn 1980, s.12.
  37. Stanisław Głażewski - Przyczynek
  38. Ostatni, 105 numer Tygodnika Wojennego ukazał się 24.03.1985 r.
  39. S. Głażewski Biuletyn Informacyjny Solidarność Ziemi Puławskiej, Nr 43 (51) z 25.VII.1981 r.,s. 3.
  40. Stanisława Lewandowska – Polska konspiracyjna prasa informacyjno-polityczna 1939-1945, Czytelnik, 1982, plansze po s. 208, 288 i 368.
  41. Projekt Marii Kapturkiewicz-Szewczyk został oparty na plakacie wydanym przez AK w ramach Akcji N w marcu 1943 r. Reprodukcję tego plakatu można znaleźć w: Stanisława Lewandowska – Polska konspiracyjna prasa informacyjno-polityczna 1939-1945, Czytelnik, 1982, plansza po s. 288.
  42. Stempel ten wykonał jeszcze wiosną 1984, Bogdan Szewczyk. Był on również wykorzystywany w okresie kampanii wyborczej do Sejmu PRL w 1985 r.
  43. Po zakończeniu druku materiałów wyborczych, w czerwcu 1984 r. pozostały nam tylko 4 ryzy papieru, które wobec pustek w kasie, musieliśmy przeznaczyć na druk znaczków Poczty Podziemnej Solidarności – jedynego naszego źródła dochodu
  44. Po kilku miesiącach, latem 1985 Ireneusz Ostrokólski powrócił do zajęć drukarskich organizując wraz ze Stanisławem Głażewskim grupę osób zaangażowanych w druk i kolportaż na terenie Lubelszczyzny „Gazety Wyborowej” a następnie „Tygodnika Mazowsze”
  45. Tygodnik Wojenny wychodził tylko do końca marca 1985 r., poczem jego redakcja uległa rozwiązaniu.
  46. Dane według Jan Skórzyński i Marek Pernal –„Kalendarium Solidarności” 1980-89, Świat Książki, 2005,s.147.
Czytany 39219 razy

Sponsorzy

solidarnosc

Wyszukaj

Multimedia

Statystyki

Dziś94
Wczoraj241
Wszystkich404732
Aktualnie jest 29  gości na stronie