NIE ŚWIĘCI GARNKI LEPIĄ

« poprzednie Wszystkie strony następne » (Strona 3 z 7)

W ten sposób, w chwili, gdy wybuchła "Solidarność" i zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu związkowe biuletyny, ja byłem już opozycjonistą całą gębą, przynajmniej w teorii. Początkowo jednak zaangażowałem się w działalność na forum OKPN, nie myśląc jeszcze o współpracy z pismami związkowymi, tak dalece, że np. przebieg rozmów Gliwicko-Międzyleskich pomiędzy delegacja rządową a delegacją OKPN, w których uczestniczyłem, zrelacjonował na łamach Biuletynu Informacyjnego "Solidarność Ziemi Puławskiej" ekspert OKPN, Wacław Hennel[9], a nie ja. Ja zadebiutowałem jako publicysta artykułem na ten sam temat na łamach lubelskiej "Solidarności Nauczycielskiej". Artykuł przeczytał Aleksy, pochwalił i przypomniał, że przecież przez ponad dziesięć lat przygotowywaliśmy się na chwilę, która właśnie nadeszła. Najwyższy więc czas oddać społeczeństwu wiedzę, której nabyliśmy ślęcząc po nocach nad bibułą. Zasugerował też nawiązanie kontaktu z Redakcją Biuletynu, która akurat poszukiwała publicystów spoza swego grona, pragnąc aby w na łamach pisma dominowały teksty własne, a nie przedruki. I tak się to zaczęło. Zacząłem z duszą na ramieniu tekstem pod przydługim tytułem "Najnowsze sensacyjne odkrycia naszych przyjaciół opatrzone uwagami zwykłego obywatela PRL" [10] zdając sobie sprawę z moich zerowych doświadczeń publicystycznych i faktu, że w zakresie literatury jestem właściwie samoukiem. Ale ponieważ tekst został przyjęty życzliwie a Redakcja oczekiwała ode mnie dalszych, podjąłem z nią regularną współpracę. Zacząłem od polemik z komunistycznymi władzami i z oficjalną prasą, wkrótce jednak zacząłem przygotowywać również teksty historyczne, na które było wówczas największe zapotrzebowanie. Ogółem w prawie rocznym okresie współpracy z Biuletynem "Solidarność Ziemi Puławskiej" opublikowałem na jego łamach 45 tekstów publicystycznych[11], w tym 34 teksty podpisane. Pozostałym 11 tekstom[12], Redakcja Biuletynu nadała rangę tekstów własnych, sygnując je podpisem "Redakcja".

W kwietniu 1981 r., po powołaniu redakcji Informatora "Solidarności" w IUNG, powodowany lokalnym patriotyzmem wszedłem w jej skład jako ochotnik. Wyspecjalizowałem się tam w przygotowywaniu artykułów wstępnych i komentarzy redakcyjnych, nie zarzucając jednak ani na chwilę współpracy z BI "SZP" ani z uprawiania publicystyki. Również w czasie współpracy z Informatorem "Przeszłość-Przyszłości" nie wszystkie moje teksty zostały podpisane. Redakcja Informatora chcąc uniknąć monotonii przyjęła bowiem generalną zasadę, że w każdym numerze może się ukazać tylko jeden tekst danego autora. Jeśli więc autor dostarczył więcej tekstów, które uzyskały aprobatę większości członków redakcji, to jeden był publikowany jako artykuł autorski, a pozostałe jako teksty redakcyjne. W 7-miesięcznym okresie współpracy z Informatorem zamieściłem na jego łamach 14 artykułów autorskich i aż 34 niepodpisane teksty redakcyjne[13], co daje łączną liczbę 48 przygotowanych przeze mnie tekstów publicystycznych. Z powyższych wyliczeń wynika, że w okresie niespełna 11 miesięcy 1981 roku[14] zdołałem przygotować do druku co najmniej 93 teksty, dotyczące zarówno spraw bieżących jak i wydarzeń historycznych. Daje to średnio ponad 2 teksty tygodniowo. Zważywszy fakt, że przez cały ten czas normalnie pracowałem zawodowo, a część czasu wolnego od pracy musiałem poświęcić rodzinie, moje zaangażowanie w działalność publicystyczną było w tym okresie bardzo duże, choć mogłem mu poświęcić głównie godziny nocne.

Po 13 grudnia opublikowałem kilkanaście anonimowych tekstów w puławskich wydawnictwach podziemnych[15] i w Informatorze Rady Załogi IUNG , ale rękopisy tych tekstów nie zachowały się w moim archiwum więc pomijam je w ogólnym bilansie moich dokonań publicystycznych. Później poświęciłem się bez reszty działalności wydawniczej jako drukarz i redaktor pism ulotnych oraz plakatów a działalność publicystyczną wznowiłem dopiero po odtworzeniu się struktur "Solidarności", zasiadając ponownie od listopada 1989 r. aż do maja 1991 r. w redakcji Informatora "S" w IUNG "PRZESZŁOŚĆ-PRZYSZŁOŚCI". W ciągu 19 miesięcy współpracy z Informatorem w latach 90-tych opublikowałem na jego łamach kolejne 104 teksty (średnio niespełna 1,5 tekstu tygodniowo). 35 spośród tych tekstów to artykuły autorskie a 69 – redakcyjne.

W maju 1991 r. definitywnie – jak wówczas mniemałem – zakończyła się moja działalność publicystyczna, aliści powróciłem do niej jednak po przejściu na emeryturę, tzn. po 1997 r. opracowując szereg artykułów dotyczących dziejów "Solidarności " w Puławach na podstawie zachowanych dokumentów i wspomnień.

Przypisy

  1. Mój ojciec, Stanisław Głażewski został pojmany przez Niemców w czasie Powstania Warszawskiego w połowie sierpnia 1944 r., osadzony w Obozie Koncentracyjnym w Dauchau, skąd z 1000-osobową grupą więźniów z Warszawy przewieziono go do KL Katzbach we Frankfurcie nad Menem, gdzie zmarł 19.03.1945 r.
  2. W połowie września 1944 r.
  3. Nowy dyrektor okazał się bowiem płomiennym ideologiem komunizmu i żadnych odstępstw od obowiązującej ideologii.
  4. Po latach, tak o tych wydarzeniach pisałem: To właśnie wtedy placówki naukowe utraciły autonomię, a ocenę kadr uwzględniającą w pierwszym rzędzie kryteria naukowe, zastąpiła selekcja według zasady: "mierny, bierny ale wierny". Efektem tych zmian był stopniowy upadek nauki i przekształcenie się placówek naukowych w instytucje o cechach centralnie sterowanych przedsiębiorstw produkcyjnych przetwarzających kredyty na wyniki, którymi można zadowolić ministerialną biurokrację i podeprzeć decyzje władz politycznych, nawet te najgłupsze i najbardziej zgubne dla kraju.
    Pomarcowa polityka Gomułki poczyniła w polskich placówkach naukowych tym większe spustoszenia, im większą werwę wykazywały ich nowe, socjalistyczne kierownictwa i im mniejszy był opór środowiska. Tam, gdzie opór ten był dostatecznie duży rozwinęli się i dojrzeli wspaniali ludzie, którzy po 1976 roku przystąpili do montowania ośrodków opozycyjnych i niezależnych grup opiniotwórczych w rodzaju DiP czy TKN. W Sierpniu`80 nadali polityczny kierunek strajkom na Wybrzeżu i wywarli decydujący wpływ na program Solidarności, a obecnie stanowią najaktywniejszą grupę parlamentarzystów i członków Rządu Rzeczpospolitej.
    IUNG do tych placówek niestety nie należał. Poddał się on urokom nauki socjalistycznej i dyktatury proletariatu tak dalece, że rozluźnienie systemu komunistycznego i narodziny "Solidarności" w 1980 r. IUNG-owska elita przyjęła bez entuzjazmu, lub zgoła niechętnie. Ruch ten zakłócał bowiem błogi spokój ustabilizowanej już kadry naruszając korzystne dla niej struktury, układy i przywileje, a nawet ważył się na oddolną krytykę i formułowanie niezależnych opinii. I tak już zostało do dnia dzisiejszego. (Stanisław Głażewski – Spadek po marcu – Informator NSZZ Solidarność w IUNG PRZESZŁOŚĆ-PRZYSZŁOŚCI, Nr 5/34/ z 14.03.1990, s. 8)
  5. O chwalebnej przeszłości opozycyjnej Aleksego Bornusa dowiedziałem się dopiero w 1991 r. z lubelskiego dodatku do Gazety Wynorczej (z 10.12.1991 r). Okazało się, że Aleksy w latach 1950-1954, w apogeum stalinizmu, był założycielem i kierownikiem nielegalnych (kontrrewolucyjnych – jak twierdził prokurator) organizacji "Lubelski Ośrodek Ruchu Ludowego" i "Związek Socjaldemokratów Polskich", których celem było – według Aktu Oskarżenia – obalenie przemocą ustroju PRL poprzez wypracowanie nowej ideologii, werbowanie członków, by w ten sposób stworzyć przyszłe kadry, aby na wypadek wybuchu III wojny światowej pomiędzy państwami imperialistycznymi a państwami Obozu Pokoju i w wypadku zwycięstwa imperialistów przejąć władzę w swoje ręce. Za te "potworne zbrodnie" Aleksy Bornus został w dniu 7 września 1954 r. skazany na 8 lat więzienia. W zakładach karnych w Sztumie i Rawiczu odsiedział 2 lata. Zrehabilitowany 25.10.1991 r. , zmarł 7 lutego 2006 r.
  6. Mojemu pojmowaniu postawy naukowca jest definicja Prof. Stanisława Ossowskiego cytowana w Informatorze NSZZ "Solidarność" w IUNG "PRZESZŁOŚĆ-PRZYSZŁOŚCI" Nr 24 z 23.11.1981, s. 9.: Pracownik naukowy, to taki człowiek, do którego zawodowych obowiązków należy brak posłuszeństwa w myśleniu. Na tym polega jego służba społeczna, aby pełniąc swe zawodowe czynności nie był w myśleniu posłuszny. Pod tym względem nie wolno mu być posłusznym ani synodowi, ani komitetowi, ani cesarzowi, ani Panu Bogu.
  7. S.G. - "Puławska Górka Katyńska" - Informator NSZZ "Solidarność" w IUNG "PRZESZŁOŚĆ-PRZYSZŁOŚCI", Nr 27/55/ z 23.04.1991, s. 1.
  8. Wacław Hennel – Rozmowy, rozmowy... - Biuletyn Informacyjny "solidarność Ziemi Puławskiej" Nr 3(11) z 22.01.1981, s. 11.
  9. St. Głażewski – Najnowsze sensacyjne odkrycia naszych przyjaciół, opatrzone uwagami zwykłego obywatela PRL – Biuletyn Informacyjny "Solidarność Ziemi Puławskiej" Nr 4(12) z 29.01.1981, s. 8.
  10. Były to teksty różnej długości od kilkuzdaniowych komentarzy do opracowań wielostronicowych.
  11. Zaliczyłem do nich tylko te teksty, których rękopisy zachowały się w moim archiwum.
  12. Również do tej grupy zaliczyłem tylko teksty, których rękopisy zachowały się w moim archiwum.
  13. Od 29 stycznia do 26 listopada 1981 r.
  14. M.in. samodzielnie zredagowałem co najmniej trzy numery wojennego wydania Biuletyynu "Solidarność Ziemi Puławskiej".
  15. Niemal, gdyż pełnej listy tekstów mego pióra zamieszczonych w puławskiej prasie podziemnej w latach 1981-1989 niesposób już dziś odtworzyć.
  16. Dodać w tym miejscu wypada, że żarliwa obrona Lecha Wałęsy przez Pana Grudnia zawarta w tym tekście już wkrótce zamieniła się w równie żarliwą nienawiść narodowej prawicy, w imieniu której P. Grudzień występował, do pierwszego Przewodniczącego "Solidarności", z pomawianiem go o działalność agenturalną włącznie.
  17. Pomyłka redakcji. Powinno być 23.01.1991.
Czytany 13530 razy
Więcej w tej kategorii: « Wielka Wsypa

Sponsorzy

solidarnosc

Wyszukaj

Multimedia

Statystyki

Dziś249
Wczoraj241
Wszystkich404887
Aktualnie jest 33  gości na stronie