NIE ŚWIĘCI GARNKI LEPIĄ
W ten sposób, w chwili, gdy wybuchła "Solidarność" i zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu związkowe biuletyny, ja byłem już opozycjonistą całą gębą, przynajmniej w teorii. Początkowo jednak zaangażowałem się w działalność na forum OKPN, nie myśląc jeszcze o współpracy z pismami związkowymi, tak dalece, że np. przebieg rozmów Gliwicko-Międzyleskich pomiędzy delegacja rządową a delegacją OKPN, w których uczestniczyłem, zrelacjonował na łamach Biuletynu Informacyjnego "Solidarność Ziemi Puławskiej" ekspert OKPN, Wacław Hennel[9], a nie ja. Ja zadebiutowałem jako publicysta artykułem na ten sam temat na łamach lubelskiej "Solidarności Nauczycielskiej". Artykuł przeczytał Aleksy, pochwalił i przypomniał, że przecież przez ponad dziesięć lat przygotowywaliśmy się na chwilę, która właśnie nadeszła. Najwyższy więc czas oddać społeczeństwu wiedzę, której nabyliśmy ślęcząc po nocach nad bibułą. Zasugerował też nawiązanie kontaktu z Redakcją Biuletynu, która akurat poszukiwała publicystów spoza swego grona, pragnąc aby w na łamach pisma dominowały teksty własne, a nie przedruki. I tak się to zaczęło. Zacząłem z duszą na ramieniu tekstem pod przydługim tytułem "Najnowsze sensacyjne odkrycia naszych przyjaciół opatrzone uwagami zwykłego obywatela PRL" [10] zdając sobie sprawę z moich zerowych doświadczeń publicystycznych i faktu, że w zakresie literatury jestem właściwie samoukiem. Ale ponieważ tekst został przyjęty życzliwie a Redakcja oczekiwała ode mnie dalszych, podjąłem z nią regularną współpracę. Zacząłem od polemik z komunistycznymi władzami i z oficjalną prasą, wkrótce jednak zacząłem przygotowywać również teksty historyczne, na które było wówczas największe zapotrzebowanie. Ogółem w prawie rocznym okresie współpracy z Biuletynem "Solidarność Ziemi Puławskiej" opublikowałem na jego łamach 45 tekstów publicystycznych[11], w tym 34 teksty podpisane. Pozostałym 11 tekstom[12], Redakcja Biuletynu nadała rangę tekstów własnych, sygnując je podpisem "Redakcja".
W kwietniu 1981 r., po powołaniu redakcji Informatora "Solidarności" w IUNG, powodowany lokalnym patriotyzmem wszedłem w jej skład jako ochotnik. Wyspecjalizowałem się tam w przygotowywaniu artykułów wstępnych i komentarzy redakcyjnych, nie zarzucając jednak ani na chwilę współpracy z BI "SZP" ani z uprawiania publicystyki. Również w czasie współpracy z Informatorem "Przeszłość-Przyszłości" nie wszystkie moje teksty zostały podpisane. Redakcja Informatora chcąc uniknąć monotonii przyjęła bowiem generalną zasadę, że w każdym numerze może się ukazać tylko jeden tekst danego autora. Jeśli więc autor dostarczył więcej tekstów, które uzyskały aprobatę większości członków redakcji, to jeden był publikowany jako artykuł autorski, a pozostałe jako teksty redakcyjne. W 7-miesięcznym okresie współpracy z Informatorem zamieściłem na jego łamach 14 artykułów autorskich i aż 34 niepodpisane teksty redakcyjne[13], co daje łączną liczbę 48 przygotowanych przeze mnie tekstów publicystycznych. Z powyższych wyliczeń wynika, że w okresie niespełna 11 miesięcy 1981 roku[14] zdołałem przygotować do druku co najmniej 93 teksty, dotyczące zarówno spraw bieżących jak i wydarzeń historycznych. Daje to średnio ponad 2 teksty tygodniowo. Zważywszy fakt, że przez cały ten czas normalnie pracowałem zawodowo, a część czasu wolnego od pracy musiałem poświęcić rodzinie, moje zaangażowanie w działalność publicystyczną było w tym okresie bardzo duże, choć mogłem mu poświęcić głównie godziny nocne.
Po 13 grudnia opublikowałem kilkanaście anonimowych tekstów w puławskich wydawnictwach podziemnych[15] i w Informatorze Rady Załogi IUNG , ale rękopisy tych tekstów nie zachowały się w moim archiwum więc pomijam je w ogólnym bilansie moich dokonań publicystycznych. Później poświęciłem się bez reszty działalności wydawniczej jako drukarz i redaktor pism ulotnych oraz plakatów a działalność publicystyczną wznowiłem dopiero po odtworzeniu się struktur "Solidarności", zasiadając ponownie od listopada 1989 r. aż do maja 1991 r. w redakcji Informatora "S" w IUNG "PRZESZŁOŚĆ-PRZYSZŁOŚCI". W ciągu 19 miesięcy współpracy z Informatorem w latach 90-tych opublikowałem na jego łamach kolejne 104 teksty (średnio niespełna 1,5 tekstu tygodniowo). 35 spośród tych tekstów to artykuły autorskie a 69 – redakcyjne.
W maju 1991 r. definitywnie – jak wówczas mniemałem – zakończyła się moja działalność publicystyczna, aliści powróciłem do niej jednak po przejściu na emeryturę, tzn. po 1997 r. opracowując szereg artykułów dotyczących dziejów "Solidarności " w Puławach na podstawie zachowanych dokumentów i wspomnień.
Przypisy
- ↑Mój ojciec, Stanisław Głażewski został pojmany przez Niemców w czasie Powstania Warszawskiego w połowie sierpnia 1944 r., osadzony w Obozie Koncentracyjnym w Dauchau, skąd z 1000-osobową grupą więźniów z Warszawy przewieziono go do KL Katzbach we Frankfurcie nad Menem, gdzie zmarł 19.03.1945 r.
- ↑W połowie września 1944 r.
- ↑
- ↑Nowy dyrektor okazał się bowiem płomiennym ideologiem komunizmu i żadnych odstępstw od obowiązującej ideologii.
- ↑Po latach, tak o tych wydarzeniach pisałem: To właśnie wtedy placówki naukowe utraciły autonomię, a ocenę kadr uwzględniającą w pierwszym rzędzie kryteria naukowe, zastąpiła selekcja według zasady: "mierny, bierny ale wierny". Efektem tych zmian był stopniowy upadek nauki i przekształcenie się placówek naukowych w instytucje o cechach centralnie sterowanych przedsiębiorstw produkcyjnych przetwarzających kredyty na wyniki, którymi można zadowolić ministerialną biurokrację i podeprzeć decyzje władz politycznych, nawet te najgłupsze i najbardziej zgubne dla kraju.
Pomarcowa polityka Gomułki poczyniła w polskich placówkach naukowych tym większe spustoszenia, im większą werwę wykazywały ich nowe, socjalistyczne kierownictwa i im mniejszy był opór środowiska. Tam, gdzie opór ten był dostatecznie duży rozwinęli się i dojrzeli wspaniali ludzie, którzy po 1976 roku przystąpili do montowania ośrodków opozycyjnych i niezależnych grup opiniotwórczych w rodzaju DiP czy TKN. W Sierpniu`80 nadali polityczny kierunek strajkom na Wybrzeżu i wywarli decydujący wpływ na program Solidarności, a obecnie stanowią najaktywniejszą grupę parlamentarzystów i członków Rządu Rzeczpospolitej.
IUNG do tych placówek niestety nie należał. Poddał się on urokom nauki socjalistycznej i dyktatury proletariatu tak dalece, że rozluźnienie systemu komunistycznego i narodziny "Solidarności" w 1980 r. IUNG-owska elita przyjęła bez entuzjazmu, lub zgoła niechętnie. Ruch ten zakłócał bowiem błogi spokój ustabilizowanej już kadry naruszając korzystne dla niej struktury, układy i przywileje, a nawet ważył się na oddolną krytykę i formułowanie niezależnych opinii. I tak już zostało do dnia dzisiejszego. (Stanisław Głażewski – Spadek po marcu – Informator NSZZ Solidarność w IUNG PRZESZŁOŚĆ-PRZYSZŁOŚCI, Nr 5/34/ z 14.03.1990, s. 8) - ↑O chwalebnej przeszłości opozycyjnej Aleksego Bornusa dowiedziałem się dopiero w 1991 r. z lubelskiego dodatku do Gazety Wynorczej (z 10.12.1991 r). Okazało się, że Aleksy w latach 1950-1954, w apogeum stalinizmu, był założycielem i kierownikiem nielegalnych (kontrrewolucyjnych – jak twierdził prokurator) organizacji "Lubelski Ośrodek Ruchu Ludowego" i "Związek Socjaldemokratów Polskich", których celem było – według Aktu Oskarżenia – obalenie przemocą ustroju PRL poprzez wypracowanie nowej ideologii, werbowanie członków, by w ten sposób stworzyć przyszłe kadry, aby na wypadek wybuchu III wojny światowej pomiędzy państwami imperialistycznymi a państwami Obozu Pokoju i w wypadku zwycięstwa imperialistów przejąć władzę w swoje ręce. Za te "potworne zbrodnie" Aleksy Bornus został w dniu 7 września 1954 r. skazany na 8 lat więzienia. W zakładach karnych w Sztumie i Rawiczu odsiedział 2 lata. Zrehabilitowany 25.10.1991 r. , zmarł 7 lutego 2006 r.
- ↑Mojemu pojmowaniu postawy naukowca jest definicja Prof. Stanisława Ossowskiego cytowana w Informatorze NSZZ "Solidarność" w IUNG "PRZESZŁOŚĆ-PRZYSZŁOŚCI" Nr 24 z 23.11.1981, s. 9.: Pracownik naukowy, to taki człowiek, do którego zawodowych obowiązków należy brak posłuszeństwa w myśleniu. Na tym polega jego służba społeczna, aby pełniąc swe zawodowe czynności nie był w myśleniu posłuszny. Pod tym względem nie wolno mu być posłusznym ani synodowi, ani komitetowi, ani cesarzowi, ani Panu Bogu.
- ↑S.G. - "Puławska Górka Katyńska" - Informator NSZZ "Solidarność" w IUNG "PRZESZŁOŚĆ-PRZYSZŁOŚCI", Nr 27/55/ z 23.04.1991, s. 1.
- ↑Wacław Hennel – Rozmowy, rozmowy... - Biuletyn Informacyjny "solidarność Ziemi Puławskiej" Nr 3(11) z 22.01.1981, s. 11.
- ↑St. Głażewski – Najnowsze sensacyjne odkrycia naszych przyjaciół, opatrzone uwagami zwykłego obywatela PRL – Biuletyn Informacyjny "Solidarność Ziemi Puławskiej" Nr 4(12) z 29.01.1981, s. 8.
- ↑Były to teksty różnej długości od kilkuzdaniowych komentarzy do opracowań wielostronicowych.
- ↑Zaliczyłem do nich tylko te teksty, których rękopisy zachowały się w moim archiwum.
- ↑Również do tej grupy zaliczyłem tylko teksty, których rękopisy zachowały się w moim archiwum.
- ↑Od 29 stycznia do 26 listopada 1981 r.
- ↑M.in. samodzielnie zredagowałem co najmniej trzy numery wojennego wydania Biuletyynu "Solidarność Ziemi Puławskiej".
- ↑Niemal, gdyż pełnej listy tekstów mego pióra zamieszczonych w puławskiej prasie podziemnej w latach 1981-1989 niesposób już dziś odtworzyć.
- ↑Dodać w tym miejscu wypada, że żarliwa obrona Lecha Wałęsy przez Pana Grudnia zawarta w tym tekście już wkrótce zamieniła się w równie żarliwą nienawiść narodowej prawicy, w imieniu której P. Grudzień występował, do pierwszego Przewodniczącego "Solidarności", z pomawianiem go o działalność agenturalną włącznie.
- ↑Pomyłka redakcji. Powinno być 23.01.1991.
