KRYPTONIM N-15 Rzecz o druku i kolportażu w latach 1985-1989 TYGODNIKA MAZOWSZE[1]                      Doprawdy, w tajnych drukarniach i w ryzykownym           kolportażu nie było tłoku, chociaż potem, kto tylko mógł, bajdurzył o swoim patriotycznym                                     poświęceniu. J. Surdykowski, GW 7-8 08.2004   Według Jacka Kuronia[2] po 13 grudnia 1981 r. “podziemie i konspirację budował tylko niewielki procent ludzi najbardziej ideowych i zaangażowanych. Najaktywniejsi działacze komisji zakładowych sprzed 13 grudnia... zostali internowani, ukrywali się, trafili do więzień po grudniowych strajkach czy demonstracjach, podpisali deklaracje lojalności albo po prostu nie chcieli się angażować w nielegalną działalność. /.../ Generalnie ludzie raczej nie chcieli ryzykować w sprawie, którą uważali za z góry przegraną”. Dokładnie taka właśnie sytuacja panowała wówczas w Puławach. Po 13 grudnia aktywne pozostały niewielkie, na ogół izolowane grupki zaprzyjaźnionych ze sobą działaczy ocalałych z pogromu, którzy sami wyznaczali sobie cele,…
Nie twierdzę, że to sitodruk obalił komunizm, ale napewno skutecznie go podgryzał Jacek Fedorowicz. Emisja znaczków "Poczty Podziemnej" stała się w XX wieku najbardziej specyficzną formą działalności opozycyjnej w Polsce, zupełnie nieznaną w innych krajach. Już w czasie I Wojny Światowej w obozach w Beniaminowie i Szczypiornie, w których zostali internowani Legioniści Piłsudskiego zorganizowano wewnętrzną "Pocztę Obozową", która opatrywała listy przesyłane z baraku do baraku znaczkami wykonanymi przez obozowych grafików i odciskami okolicznościowych stempli, również własnej produkcji. "Poczty Obozowe" działały także w większości obozów jenieckich dla żołnierzy polskich w czasie II Wojny Światowej.[1] Własnymi znaczkami i stemplami dysponowała Harcerska Poczta Powstańcza działająca w czasie Powstania Warszawskiego[2] Również w Stoczni Gdańskiej w Sierpniu 1980 r. listy i dokumenty opatrywano odciskami okolicznościowych pieczęci imitujących stemple pocztowe[3]. Świadomi tej tradycji działacze opozycyjni internowani po 13.XII..1981 r., natychmiast po przewiezieniu do ośrodków odosobnienia przystąpili…
Powinno się postawić pomnik “Wariata-opozycjonisty”. Bo tylko przez różnych wariatów, nawiedzonych, niedo- warzonych dziwaków mamy wolność. Normalnych, zrównoważonych zostałoby może góra 10%. Bronisław Komorowski GW Duży Format z 27.XI.2006 Kres trwającemu 500 dni karnawałowi “Solidarności” przyniósł wprowadzony przez gen. Jaruzelskiego 13 grudnia 1981 r. stan wojenny./.../ “Solidarność” zeszła do podziemia. Członkowie jej kierownictwa, którzy uniknęli internowania, rozpoczęli tworzenie podziemnych struktur Związku./.../ Oprócz struktur “solidarnościowych” działały niezliczone inne organizacje podziemne wywodzące się zarówno od tych działających przed 13 grudnia..., jak też utworzone po wprowadzeniu stanu wojennego./.../ “Solidarność” dawała o sobie znać setkami wydawnictw podziemnych, gazet, naklejek, znaczków, kartek pocztowych, napisów na murach....[1] Jedną z takich oddolnych puławskich inicjatyw było wydawnictwo FAMILIA[2] powołane do życia już w grudniu 1981 r., tuż po ogłoszeniu stanu wojennego przez grupkę ocalałych z pogromu działaczy “Solidarności”. Chociaż nigdy nie podlegało ono konspiracyjnym władzom Związku, to chętnie…
Wiadomość o wprowadzeniu stanu wojennego, dla nas, działaczy „Solidarności” Ziemi Puławskiej była całkowitym zaskoczeniem. Nie byliśmy na nią zupełnie przygotowani, nie było instrukcji, planów działania, nie wyznaczono rezerwowych działaczy, którzy przejmą kontrolę nad działalnością związku[1] ani też awaryjnych kontaktów. Nie było zorganizowanej łączności a numery telefonów i adresy musieliśmy wyszukiwać w książce telefonicznej.Od czasu prowokacji bydgoskiej wiedzieliśmy tylko, że odpowiedzią Związku na atak będzie strajk generalny. Ale i przygotowań do takiego strajku też nie przedsięwzięto. Nic więc dziwnego, że w pierwszych godzinach stanu wojennego najbardziej widoczne były spontaniczne akcje szeregowych członków i sympatyków Solidarności. Wśród nich panowała wprawdzie atmosfera grozy i bezsilnej złości, ale i wola oporu, co wyrażało się m.in. w treści ulotek i plakatów. W Puławach zanim przedstawiciele Komisji Zakładowych zdołali się odnaleźć i zwołać na pierwsze zebranie[2], nim powstało jakiekolwiek centrum koordynujące działania, nim ruszyła poligrafia, miasto…
Ta noc [1] zmieniła nasz świat. O pierwszej w nocy zebrała się Rada Państwa, która półtorej godziny później, po dramatycznym przemówieniu generała Tuczapskiego, przyjęła drakoński dekret o stanie wojennym. Do końca przeciw był tylko Ryszard Reiff, członek Rady Państwa z ramienia PAX. Na ulicach wielkich miast wśród śniegu stanęły pojazdy opancerzone, a przy koksownikach grzali się żołnierze [2]./.../ Władzę w Polsce przejęła istniejąca nieformalnie Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego [3]. Do działań związanych z wprowadzeniem stanu wojennego użyto ok. 70 tys. żołnierzy, 30 tys. funkcjonariuszy MSW, 1750 czołgów, 1400 pojazdów opancerzonych, 500 wozów bojowych piechoty, 9 tys. samochodów. Do najważniejszych instytucji i przedsiębiorstw skierowano ok. 8 tys. komisarzy wojskowych.... W 49 “Ośrodkach odosobnienia” (tzw. internatach) już w pierwszym tygodniu znalazło się ok. 5 tys. internowanych [4]. - pisali kilkanaście lat póżniej Jacek Kuroń i Jacek Żakowski [5]. Nim jednak do tego…
(Strona 2 z 2)

Sponsorzy

solidarnosc